Na początku nadmienię, że to co piszę wiąże się tylko z moimi osobistymi doświadczeniami z Insanity i niekoniecznie może mieć podobny wpływ na inne osoby, ponieważ w każdym przypadku jest to kwestią indywidualną.
Żeby nie było, że zniechęcam do tego treningu, warto wspomnieć, że jestem jego wielkim fanem i zawdzięczam mu naprawdę wiele. Po wiele latach monotonnego treningu siłowego Insanity pokazało mi całkiem nowy sposób treningu kondycyjnego.
Powiedzmy sobie szczerze, od zawsze nienawidziłem biegać, jeździć na rowerze itp dlatego przestawienie się na ten rodzaj aktywności było dla mnie czymś całkowicie nowym i dość trudnym, a przede wszystkim niezwykle wyczerpującym.
Jednakże sposób łączenia ćwiczeń jest tym czego zawsze szukałem.
Koniecznie należy wspomnieć, że ten trening nakłada ogromne obciążenia na stawy kolanowe. Nie jest to rodzaj obciążeń jakie występują przy zwykłych przysiadach (choć oczywiście i one tu występują). Mamy tu do czynienia z różnego rodzaju skokami, przeskokami czy choćby szybką zmianą kierunku, a coś takiego obciąża nasze kolana w całkiem inny sposób.
Jeżeli miałbym zrobić porównanie to przychodzi mi do głowy lot samolotem podczas robienia akrobacji przy których jesteśmy wbijani w fotel.
Jak już napisałem, nie jestem fanem aktywności ruchowej. Wskoczenie od razu na tego rodzaju trening w moim przypadku po miesiącu skończyło się nadwyrężeniem stawów kolanowych.
Błędy, które przypuszczalnie doprowadziły do komplikacji z kolanami:
1/ Stawiałem na szybkość, co mogło stać się przyczyną gorszej techniki przy niektórych ćwiczeniach. Np przy ćwiczenia 1-2-3 (kilka kroków bokiem i nagła zmiana kierunku - w tym momencie na kolano nakładane są spore obciążenia, ponieważ nie tylko musisz zatrzymać się, ale i błyskawicznie ruszyć w przeciwnym kierunku)
2/ Skoki - Shaun mówi, że należy opadać delikatnie. W moim przypadku wyglądało to jak opadanie słonia w składzie porcelany.
Należy być tu bardzo ostrożnym, im wyżej skaczesz tym większe jest obciążenie, którym poddane są twoje kolana w momencie zetknięcia z ziemią.
Tutaj proponowałbym zacząć od delikatnych skoków, nie należy sugerować się tym, że w TV skaczą wysoko i energicznie. Ci ludzie byli przygotowywani do tego i mają konieczną kondycje. Skacz delikatnie stopniowo zwiększając wysokość, dzięki temu nie tylko przyzwyczaisz swoje kolana, ale również nauczysz się delikatnie opadać.
To jak z jazdą samochodem, jak nie opanujesz podstaw - prawdopodobnie spowodujesz wypadek.
Jakość wykonywania ćwiczenia jest priorytetem, nie szybkość czy dynamika, ale właśnie jakość. Szybkość i dynamika idą dopiero po niej. Należy opanować niemal perfekcyjną technikę wykonywanych ćwiczeń, aby nie nabawić się kontuzji.
Insanity nie polecam początkującym, a zwłaszcza osobom, które jak ja nie pobudzały kolan w nieco bardziej dynamiczny sposób niż zwykłe chodzenie.
Na początek polecam zrobić trening cardio z P90X czy Body Revolution Jillian Michaels.
W przypadku Body Revolution mamy tu ćwiczenia, które występują w Insanity, dlatego też jest to doskonałe przygotowanie przed tym treningiem. A ponadto z każdą fazą zwiększa się intensywność.
Warto również mimo różnych opinii zaopatrzyć się w preparat do ochrony stawów.
Trzymajcie kciuki za moje stawy kolanowe, aby szybko się zregenerowały. Daje im trochę czasu na odpoczynek, później stopniowo zwiększana intensywność w cardio, a w końcu powrót za 2-4 miesiące do Insanity.
